Tekst stary jak świat, ale jakoś trzeba zacząć. Szczególnie, że był to mój pierwsza publikacja o takiej tematyce. Ujrzał światło dzienne w gazetce szkolnej w gimnazjum. Wiem, że dużo mu jeszcze brakuje, ale na krytykę jestem otwarta. Po ponownym przeczytaniu dużo bym pozmieniała, w zasadzie powinnam napisać od początku.
W marcu 2011 r. spełniło się moje marzenie, miałam okazję zwiedzić wspaniała stolicę Francji podczas wycieczki szkolnej w gimnazjum. Miasto kojarzące się z modą, sztuka, jak i z miłością. Po długiej podróży autokarem (trwającej ok. 25 godzin) dotarliśmy do naszego hotelu, gdzie mieliśmy tylko chwilę żeby się rozlokować i przebrać. Potem zaczęliśmy swoją emocjonującą przygodę. Wszystko rozpoczęło się od przejażdżki metrem do centrum Paryża, trzeba było się pilnować, gdyż na peronie było dużo krętych korytarzy, jak w labiryncie. Po wyjściu na powierzchnię podziwialiśmy paryskie kamienice, francuskiego czarnego Mc'Donald-a O.O, piękne abstrakcyjnej wielkie drzwi do francuskich posiadłości, Sekwanę, Po zrobieniu sobie zdjęć przy głównej rzece Francji i wieży Eiffla w tle przyszedł czas na Katedrę Notre-Damę. Miejsce gdzie dzieje się akcja słynnej powieści Victora Hugo ,,Dzwonnik z Notre Dame''. Piękna katedra zbudowana w gotyckim stylu przecudowna była w środku, gdzie mieliśmy czas podziwiać fantastyczne witraże, rozety i makiety tego budynku. Po całym dniu przyszła pora na obiadokolację we Flanchu, gdzie konsumowaliśmy kotlety-podeszwy i frytki. Restauracja ta mieściła się nieopodal Centrum Pompidou, które zostało zbudowane z inicjatywy prezydenta Francji Georges-a Pompidou w 1977 roku (rok otwarcia). Przy tej nowoczesnej architekturze mieści się plac, który jest rajem dla artystów. Można tam posłuchać gry i śpiewów paryżan, pooglądać występy magików i kupić swoją karykaturę, narysowaną lewie dwoma ruchami doświadczonego rysownika. Pod koniec pierwszego dnia w mieście miłości mieliśmy okazje jeszcze raz zobaczyć katedrę Notre-Damę nocą, która była wyśmienicie podświetloną. Po późnym powrocie do hotelu wszyscy zdawali relację swoim bliskim, jednak rano trzeba było wstać na śniadanie, na które prawie wszyscy byli jak zombie. Opiekunom udało się nas wszystkich ,,zgarnąć'' do autokaru, gdzie mili kierowcy zawieźli nas na kolejny dzień zwiedzania.


Zaczęliśmy od spaceru w centrum przy efektywnej zabudowie. Po zmęczeniu naszych nóg zaatakowaliśmy Luwr. W wielkim muzeum znajduje się słynny obraz Leonarda Da Vinci ,,Mona Lisa'', rzeźby m.i Wenus z Milo i Nike z Samotraki oraz wiele, wiele innych dzieł sztuki. Na zwiedzanie całego obiektu nie było czasu. To niezwykłe miejsce mieści się przed Łukiem Carrousel (zbudowanym z różowego i białego marmuru) i Polami Elizejskimi, gdzie mieliśmy czas wolny na odpoczynek. Pola Elizejskie to obszar rozciągający się na odcinku 3 km, kończący się nieopodal Łuku Tryumfalnego. Łuk mieści się na rondzie bez sygnalizacji świetlnej, aby się na znaleźć pod nim należy przejść wejściem podziemnym. Na tym zabytku znajdują się reliefy, tablice z nazwami miejsc zwycięstw Napoleona Bonaparte (4 polskie miasta), nazwiska 386 oficerów (w tym 7 polaków). Po kolacji pojechaliśmy obejrzeć Bazylikę Sacre-Coeur, na którą trzeba się wspinać po schodach nie mających końca. Jest to bazylika z bardzo ciekawą historią, iż powstała ona dzięki dwóm francuskim przemysłowcom, którzy w czasie wojny francusko-pruskiej przysięgli sobie, że jeżeli po wojnie ujrzą Paryż taki sam jak wcześniej to wzniosą świątynie ku czci Serca Jezusowego. Niedaleko tej interesującej bazyliki mieści się Moulin Rouge i dzielnica czerwonych latarni. Kolejny dzień z samego rana rozpoczęliśmy od Wersalu i symetrycznych ogrodów, których widok zapiera dech. W ogrodach można odpocząć psychicznie jak i fizycznie (nogi strasznie bolały, po ciągłym chodzeniu od punktu do punktu programu wycieczki). Po zwiedzaniu ogrodów i pałacu przyszedł czas na zwiedzanie dzielnicy XXI wieku-La Defance. Jest to nowoczesna dzielnica biurowa, na końcu której mieści się Łuk-Grande Arche. Dzień skończył się podziwianiem widoków z świecącej w nocy Wieży Eiffla, ale aby móc to przeżyć trzeba było wystać swoje w kolejce, przejść kontrolę i wcisnąć się do windy, ale i tak było warto.


,,Ostatnie tango z Paryżem'' to najgorszy moment, bo to już ostatni dzień zwiedzanie tego cudownego miasta. Pożegnanie rozpoczęło się na cmentarzu Pere-Lachaise, gdzie pochowany jest m.i. F. Chopin. E.Piaf, O. Wilde, V. Noira, J.Morrison. Przewodnik tego dnia pokazał nam również Sorbonę, czyli historyczny uniwersytet paryski. Na oficjalny koniec obejrzeliśmy Panteon-mauzoleum wybitnych Francuzów. Po nocy pełnej wrażeń i pakowania się przyszedł w końcu czas na wariacje w Disneylandzie. Był to dzień pełen zabawy, gdzie każdy zachowywał się i czuł jak dziecko.
Wycieczka była wspaniała, można było na niej poćwiczyć swoją znajomość jęz. francuskiego. Mimo upływu czasu wspomnienia i zdjęcia pozostaną na długi czas.